logo
Wystawy Oferta Archiwum 2002 - 2012 Archiwum 2013 - 2017 Kontakt

 

 

22.09-28.10.2017

wernisaż / opening:
22.09.2017, 17.00-21.00

Podczas WGW galeria będzie również czynna w sobotę i niedzielę 23 i 24 września, 12:00–19:00.

During WGW the gallery is also open on Saturday and Sunday September 23rd and 24th, 12-7PM.


KAROLINA BIELAWSKA
DRYF

Dryf jest postmalarskim utworem wizualnym, zakomponowanym przez Karolinę Bielawską w czasie i przestrzeni. Przestrzeń jest dana: to wnętrze Wizytującej galerii. Czas odmierza odbiorca, wędrując przez wystawę. Składają się na nią interwencje w architekturę oraz artefakty – obrazy, postmalarskie obiekty – ale Dryf jest pomyślany nie tyle jako pokaz prac, ile sekwencja zainscenizowanych przez artystkę wizualnych zdarzeń. Prace zatem nie tyle są eksponowane, ile wydarzają się w galerii; modelują zarówno przestrzeń jak i doświadczenie widza. Nie da się tej wystawy zobaczyć, jednocześnie w niej nie uczestnicząc.

Od czasu świetnie przyjętego dyplomu Gedenken z 2015 roku, Karolina Bielawska intensywnie eksperymentuje z malarstwem przekraczającym ramy autonomicznego obrazu. Prace składające się na projekt Gedenken były figuratywne i pomyślane jako kompozycja site-specyfic, której ostateczny kształt powstawał w dialogu z przestrzenią wystawienniczą. Artystka pokazywała to przedsięwzięcie w trzech różnych miejscach; w postindustrialnym Domu Słowa Polskiego, w neomodernistycznym, korporacyjnym biurowcu Spektrum Tower oraz w historycznych wnętrzach Heiligenkreuzer Hof w Wiedniu. Każda z tych przestrzeni stanowiła innego rodzaju „ramę” dla obrazów Bielawskiej i każda w inny sposób wpływała na dramaturgię całego przedsięwzięcia. To zaś miało raczej postmalarską, niż klasycznie malarską naturę; przedstawienia postaci z Gedenken nie zostały namalowane lecz wyklejone z folii samoprzylepnej. W Gedenken Bielawska przekraczała zarówno tradycyjne formaty, jak i techniki malarskie, nie zrywała jednak relacji swoich prac z malarstwem jako zbiorem specyficznych wizualnych jakości. Nie zrywa tej relacji również w Dryfie, choć tym razem zupełnie rezygnuje z figuracji na rzecz form nieprzedstawiających. Prace z Dryfu, niezależnie, czy są obrazami na płótnach czy postmalarskimi obiektami, nie zostały obliczone na obrazowanie rzeczy i zdarzeń; same są rzeczami i zdarzeniami, bohaterami swojej własnej narracji, którą opowiadają materią, kolorem, kształtem i skalą.

Pojęcie dryfu, który Bielawska przywołuje w tytule wystawy, zaczerpnięte jest z nomenklatury żeglarskiej. Dryf to żegluga poza kontrolą żeglarza; jej kurs wyznaczają siły natury, popychające statek wiatry i niosące go prądy morskie. Z kolei do rezerwuaru pojęć artystycznych dryf wprowadził Guy Debord. W Théorie de la dérive (Teorii dryfu) z 1956 roku ustanawiał go jako awangardową i rewolucyjną strategię doświadczania przestrzeni, szczególnie miejskiej. Debordowskie dérive było podstawą sytuacjonistycznej psychogeografii. Praktycy tego szczególnego rodzaju dryfu, jawili się jako zaktualizowane i zradykalizowane wcielenia XIX-wiecznych flanuerów (a także, w pewnym sensie parkourwoców – avant la lettre). Debord opisywał dérive jako eksperymentalne zachowanie, poruszanie się w przestrzeni w poprzek konwencjonalnych celów, dróg, porządków i ścieżek; należało przy tym być szczególnie wyczulonym na temperaturę emocjonalną otoczenia i jego subiektywny odbiór.
Wspólnym mianownikiem dryfu żeglarskiego i sytuacjonistycznego jest moment utraty kontroli. Ten, kto dryfuje nie zmierza do uprzednio wytyczonego celu, rozmaite siły popychają go w nieznane. Dryf  Bielawskiej można opisać jako doświadczenie malarskie, które rozgrywa się poza kontrolą konwencjonalnych form malarskich. Jest sekwencją zdarzeń, które są ze sobą wzajemnie powiązane, ale rozwijają się w nieprzewidywalnym kierunku.

Zasada dryfu, która organizuje odbiór wystawy, rządziła także procesem jej powstawania. Ten proces nie był ani typowym aranżowaniem prac w galerii, ani klasycznym tworzeniem realizacji site-specyfic; w grę wchodziło tu inna, bardziej „sytuacjonistyczna” procedura. Rozpoczynając tworzenie wystawy, Bielawska przyniosła do galerii kilka gotowych prac – między innymi niefiguratywne obrazy z cyklu Pyły. Powieszenie obrazu podpowiedziało następne posunięcie. W otwierającym galerię pomieszczeniu pojawia się ściana, która zdaje się nie dotykać ani podłogi ani sufitu i wychyla się od osi równowagi – tak jakby zastygła na moment przed upadkiem, ten jednak nigdy nie następuje. Znajdując się w stanie delikatnej nierównowagi, ściana sprawia, że należy przekrzywić powieszony uprzednio obraz. Konsekwencją jego obecności jest stłuczona szyba. I tak dalej; to dopiero początek łańcucha zdarzeń. Prace prowokują kolejne subtelne interwencje w architekturę galerii, zmodyfikowana architektura redefiniuje pozycję i rolę, którą odegrają prace – również te, które artystka stworzyła na miejscu, w trakcie budowania wystawy, w reakcji na tropy podsuwane przez toczący się proces. Tak jakby autorka dryfowała, niesiona już nie przez swoje z góry powzięte zamiary lecz przez żywioły formy i sytuacji, które sama rozpętała i którym pozwoliła się wymknąć spod kontroli. Uczestniczenie w tej wystawie, jest jak odtwarzanie szlaku dryfu Bielawskiej, przy czym tym razem w roli reprezentantów sił, które zabierają widza w nieznane, występują intuicje i prace artystki.

Utrata kontroli ma wymiar wyzwolenia od przewidywalności, jak i wystawienia się na ryzyko. Dialektyka dryfu, który prowadzić może ku szansom i jednocześnie zagrożeniom, odbija się w kolejnych sekwencjach wystawy. W części otwierającej ekspozycję nieznane,kuktóremu dryfujemy, przybiera formy pełne światła i entuzjazmu. W części drugiej, do której wchodzimy po przekroczeniu symbolicznego progu, nieznane odkrywa swoje bardziej mroczne i tajemnicze oblicze. W części trzeciej „lekką” wizualność z początku wystawy, zastępują monumentalne, opresyjne prace, których forma, skala, materia i geometria odnoszą się, jak mówi artystka, do doświadczenia dyskomfortu.

Wróćmy jeszcze na chwilę do Pyłów. Na każdym z nich inna para barw spotyka się na płaszczyźnie usiłując ustalić równowagę we wzajemnym przenikaniu się; błękit i czerwień, fiolet i żółty, zieleń i róż. Oglądane z dystansu, mogą się kojarzyć z op-artem w duchu Fangora. Studiowane z bliska, przenikające się gradientowo barwy okazują się pyłem naniesionym na płótno emalią do drewna i metalu oraz sprejem. Pyły w równym stopniu przywołują skojarzenia z elementami natury, co z przemysłową sztucznością. W kolejnych pracach z Dryfu artystka będzie szukać malarskich jakości poza malarskimi technikami. Rozbite szkło, w którym odbiją się fragmenty wystawy. Tafla żywicy epoksydowej wymieszanej z wodą i pigmentami oraz światło, które sączy się przez tę półprzeźroczystą, przypominająca zastygłe morze materię. Proste, monumentalne formy malowane lepikiem asfaltowym na płytach gipsowo-kartonowych, pianki poliuretanowe; oglądamy materiały budowlane i tworzywa sztuczne, ale wciąż czytamy je jak malarstwo. Paradoksalnie fakt, że te tworzywa nie są uwikłane w malarskie tradycje, czyni je bardziej malarsko widzialnymi; konwencja nie przesłania tego, co widać; a to, co sztuczne, przemysłowe i technologiczne, nie jest przecież niczym innym, jak tylko nową naturą. Dryfujemy w stronę świata post-naturalnego, w którym podział na przyrodę i to, co sztuczne wydaje się anachronizmem. Podobnie jest z postmalarstwem Karoliny Bielawskiej, w którym zaciera się podział na architekturę i wystawione w niej obrazy, na obrazy i przedmioty, na przedmioty i ich materię, na materię i doświadczenie widza.

Stach Szabłowski


 

Karolina Bielawska

(ur. 1986)

2010-2015 Akademia Sztuki Pięknych w Warszawie
artystka sztuk wizualnych, która w swoich działaniach wykorzystuje malarstwo, rysunek, instalację. Absolwentka Wydziału Sztuki Mediów warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.

W 2015 roku obroniła dyplom w Pracowni Przestrzeni Malarskiej Leona Tarasewicza, wybrany do wystawy Coming Out – Najlepsze dyplomy ASP w Warszawie (2015) i do międzynarodowego projektu Hosted Simply pokazywanego w Spectrum Tower w Warszawie (2015) i w Heiligienkreuzerhof w Wiedniu (2016). Finalistka konkursu Artystyczna PodróŜ Hestii (2015). Uczestniczka pierwszej edycji Biennale de La Biche (2017) – najmniejszego biennale sztuki współczesnej na świecie. W 2016 razem z rumuńską kuratorką, Larisą Cruneanu, zrealizowała międzynarodowy audiowizualny projekt, The Telenational Dream, prezentowany w warszawskim Kinie Iluzjon. W latach 2012-2016 współpracowała z Miejscem Projektów Zachęty jako organizatorka wystaw. Stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2017). Mieszka i pracuje w Warszawie.


wystawy indywidualne:
2017
Dryf, Wizytująca Galeria, Warszawa
2016
Fatamorgana, Spectra Art Space, Warszawa
Później i trochę wcześniej, Pawilon Sztuki, Warszawa
wybrane wystawy grupowe:
2017
Megalit. Karolina Bielawska, Zuza Golińska, Miejsce Projektów Zachęty, Warszawa
À la Flamande 2 – Portret, Galeria Propaganda, Warszawa
Jednoczesność zdarzeń, Centrum Sztuki Współczesnej, Toruń
Biennale de La Biche, Grand cul de sac marin, Gwadelupa
2016
Postój ze sztuką, przystanki autobusowe w przestrzeni miasta, Galeria Sztuki im. Jana
Tarasina, Kalisz
Pusto, Galeria Sztuki im. Jana Tarasina, Kalisz
À la Flamande 1 – Martwa natura, Galeria Propaganda, Warszawa
Wśród twarzy, Państwowa Galeria Sztuki, Sopot
Hosted Simply, Heiligienkreuzerhof, Wiedeń
2015
Coming Out – Najlepsze dyplomy ASP w Warszawie 2015, Kamienica hrabiego
Raczyńskiego, Warszawa
Hosted Simply, Spektrum Tower, Warszawa
Homo homini, Galeria Sektor I, Jaworzno
Gęsia skórka, dawny Dom Słowa Polskiego, Warszawa
Mimikra, Państwowe Muzeum Etnograficzne, Warszawa
2014
Lekcja, Miejsce Projektów Zachęty, Warszawa
Sto*Disegnando/Rysuję, Galeria V9, Warszawa
Światoobraz, Pałac Branickich, Warszawa
Plener z Miłoszem, Galeria Spokojna, Warszawa